Stacja Islandia – początek

ONA:

Delikatna nuda, nadzwyczajny marazm i nagle jest, wulkan emocji lawina pomysłów. W jednej chwili świat nabrał całkiem innego wymiaru. Tak jakby zamknąć rzeczywistość w jednej wielkiej kuli naładowanej ciepłą magią.

No bo skoro obecnie loty na księżyc zostały chwilowo wstrzymane to czemu nie Islandia? Tam też jest księżycowo i co więcej tam też jest magicznie. Magia oplata szczyty gór, czai się pod każdym kamieniem, dogaduje się z elfami i czaruje ludzi.
Tak właśnie powstał pomysł na ślub w Islandii. Wielkie szczęście, radość, miłość pomieszana z odrobiną tęsknoty za osobami, które zostawiamy tutaj.

W myślach odkurzona już walizka i miejsce na parę różności. Czemu nie? Skoro i tak był plan podróży życia po to, aby dokończyć książkę. Więc wymieszaliśmy wyprawę marzeń, na którą czekaliśmy długo oraz nasze dwa życia, które splotą się już na zawsze ( miejmy nadzieję :) ) ze szczyptą magicznego pyłu. A wierzcie mi pyłu jest tam pod dostatkiem. Zamykam oczy i widzę baśniowy świat pachnący słodkością i świeżym powiewem mroźnego powietrza. Świat magii i elfów, w którym cisza nie drażni, nie uwiera, nie przeszkadza. W niej można usłyszeć dźwięk spadającej kropli deszczu rozbijającej się o parapety drewnianych chat. Usłyszeć można świst szalejącego wiatru przeskakującego po szczytach gór, cichy szum płynącej lodowatej wody i delikatny oddech elfów.

Tam czas rozciąga się w przestrzeni pozwalając spotkać się ze swoimi myślami i marzeniami. Świat tak bogaty w niebanalne dźwięki ukradkiem wplata się w przestrzeń muzyki. Słuchając jej wciąż na nowo można wracać do marzeń.


ON:

Kolejne zanurzenie w Islandię. Tym razem będzie jednak inaczej. Bo to już nie jest tylko zwykła wyprawa. Ta podróż jest wyjątkowa. Wyruszamy w drogę, która prowadzi nas nie tylko przez Islandię, ale także daleko poza nią, już we dwoje.

W tym miejscu słowo „pięknie“ tak niewiele oddaje, tutaj wszystkie słowa bledną. Czuję się jakbym funkcjonował kilka poziomów nad rzeczywistością.

Aktualne planowanie trasy i zapełniania mapy pomysłami budzi wspomnienia związane z poprzednim pobytem na wyspie. Wówczas rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia i oczekiwania. Oprócz Islandii na zdjęciach, przywiozłem ją również w sobie. Podobnie część siebie zostawiłem tam. Teraz pozostaje słodki smak tęsknoty. Dotyk Islandii pozostawił we mnie trwały ślad. Ważne jest, aby człowiek raz na jakiś czas znalazł się w takim miejscu, doświadczył swoistej dekompresji psychicznej.

Jak dziecko natury patrzę w oczy gwiazd, w twarz nocnego nieba. Smakuję obrazy i dźwięki. Zmysły szaleją z rozkoszy. Przestrzenie wypełnione myślami i emocjami. W tym miejscu głos należy do natury, a nie do cywilizacji. Tutaj tak lekko jest być sobą, tak swobodnie. Harmonia umysłu i duszy. Emocjonalny spokój. Przyjemne milczenie ciszy. Przywitanie czystego poranka.

 

Tak oto marzenia i uczucia dwojga ludzi spotykają się w jednym punkcie i krystalizują się we wspólną podróż po Islandii i przez dalsze życie. Islandię przywitamy 13 marca.

O podróży po Islandii chętnie i dużo Wam opowiemy. Nasze islandzkie losy będzie można śledzić na stronie Stacja Islandia.

P.s. Osoby, które w jakikolwiek sposób chciałyby nam pomóc w podróży bądź ją urozmaicić swoimi pomysłami i wskazówkami prosimy o kontakt: stacjaislandia@poczta.fm





Written By
More from Agnieszka K

Low Roar w rzeszowskim Teatrze Maska

Polska trasa Low Roar dobiega powoli końca. Każdy występ artysty pozostawia po...
Read More

Dodaj komentarz