Smyczki i maszyny – Skark na Islandzkim Festiwalu Muzyki Kameralnej

Skark

Ubiegły muzyczny rok stoi dla mnie pod znakiem instrumentów smyczkowych. Nic więc dziwnego, że teraz, kiedy miałam możliwość zobaczenia moich ulubionych muzyków na scenie podczas Islandzkiego Festiwalu Muzyki Kameralnej, nie wahałam się ani chwili. Zresztą muzyka kameralna zawsze była gdzieś wokół, może za sprawą Festiwalu Muzycznego w Łańcucie, który miałam rzut beretem od domu, a może po prostu stroimy w tej samej tonacji.

Tegoroczna edycja The Icelandic Chamber Music Festival rozpoczęła się w okręgu stołecznym Islandii 7 sierpnia i trwała 10 dni. W jego czasie odbywały się także warsztaty dla muzyków w wieku od 9. do 30. roku życia na poziomie od średnio zaawansowanego po akademicki. Do tego wykłady i panele dyskusyjne. Sumując, ponad 50 wydarzeń.

Cała historia zaczęła się w 2008 roku, kiedy to młodzi uczniowie szkół muzycznych postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć możliwość doskonalenia swoich umiejętności także w lecie. Od tego czasu festiwal odbywa się co roku i wpisał się już na stałe w islandzki kalendarz imprez. Celem festiwalu jest przedstawienie młodych solistów, wykonujących muzykę kameralną, szerszej publiczności, a także pomoc w nawiązaniu nowych form współpracy pomiędzy muzykami, niezależnie od tego gdzie żyją bądź uczą się.

W tym roku moją uwagę przyciągnęła orkiestra kameralna Skark. Została założona przez młodych islandzkich muzyków latem 2008 roku, zatem jej historia zawiera się w historii festiwalu, bowiem pierwszy występ miał miejsce właśnie podczas tego święta muzyki kameralnej. Swoim talentem dzieli się w niej 15 islandzkich studentów z uczelni całego świata. Dyrygentem jest Bjarni Frímann Bjarnason, który aktualnie pobiera nauki w berlińskiej akademii muzycznej Hochschule für Musik Hanns Eisler. W 2009 roku występ Skark podczas Festiwalu został uznany przez dziennik Morgunblaðið za najlepsze klasyczne wykonanie roku.

Podczas tegorocznej edycji Skark ensemble zaprezentował program Strings and Machines (Smyczki i Maszyny). Niezwykły występ miał miejsce 9 sierpnia w podziemnym parkingu budynku filharmonii islandzkiej Harpa. Podczas koncertu zostało zaprezentowanych 5 kompozycji. W totalnej ciemności przed publiczność wyszła orkiestra kameralna Skark, ludzie mroku odpalili reflektory w samochodach terenowych rozstawionych wokół zgromadzonych. Pierwszą z kompozycji, jaką wykonała Skark była Yfirráðandi kyrrð Pálla Ragnara Pálssona, islandzkiego kompozytora urodzonego w 1977 roku w Reykjavíku (który grał na gitarze w zespole Maus). Pełen dramatyzmu utwór zaprezentowany przez 13-osobowy skład pod batutą wspomnianego Bjarniego Frímanna wprowadził mnie w specyficzny nastrój napięcia. Otaczające publiczność samochody terenowe oświetlały publiczność, dając tym samym jedyne światło poza skrzętnie zakrytymi lampkami pulpitów muzyków i znakami kierującymi do wyjść ewakuacyjnych. Po wybrzmieniu ostatnich dźwięków usłyszeć można było pewne, zdecydowane kroki osób spowitych mrokiem. Przeniosły one pulpity, założyły barwione filtry na reflektory.

Po tych kosmetycznych zmianach przyszła pora na Rammifications skomponowane przez węgierskiego kompozytora Györgi Ligeti, zmarłego w 2006 roku. Uczucie napięcia wciąż nasilało się. Do jakiego momentu wszystko może drgać w człowieku? Nic dziwnego, że w pewnym momencie poczułam, iż obraz, jaki powinien towarzyszyć tej muzyce byłby zapewne w jakiś sposób wyprany z emocji, aby nie hiperbolizować wrażeń. Mimo to, wrażenie robiła postać dyrygenta. Stojący na podwyższeniu w przejściu pomiędzy publicznością, podświetlony ostrym białym światłem. Jego niemałych rozmiarów w tym świetle fryzura, jak i cała postać, rzucała cień na sufit. Wykonywał zdecydowane ruchy prowadzące orkiestrę rozdzieloną niemalże na kanały – lewy i prawy. Doprawdy, oglądanie zajączków na ścianie przy podziwianiu dyrygentury Bjarniego Frímanna jest jak bawienie się grabkami w piaskownicy, kiedy można mieć całą plażę dla siebie.

Przy trzeciej kompozycji zmieniły się nieco role. Był to utwór najmłodszego autora zaprezentowanego tego wieczora – skrzypka i dyrygenta Viktora Orriego ÁrnasonaHljóðprufa (Próba dźwięku). Pośród ciemności muzycy skumulowali się w trzy wyspy. Dwie z nich skupione wokół filarów parkingu, dyrygowane przez Bjarniego Frímanna i Daviða Þóra Jónssona, trzecia pod batutą autora kompozycji, który nadzorował zarazem swoim czujny okiem całą orkiestrę Skark. Doświadczenie dźwięku niemalże w wersji 360 stopni, bowiem przestrzeń parkingu podziemnego została dobrze wykorzystana przez muzyków. Do tego oddech i jego kontrola, jako nierozerwalna część sztuki gry na instrumencie. Napięcie zelżało, aczkolwiek tak donośne zaczerpnięcie oddechu przez twórcę wywołuje dreszcze.

Zagrały silniki samochodów terenowych. Cztery spore maszyny niemalże zetknęły się maskami. Jak jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Niewidzialni ludzie mroku siedzieli za kierownicami. Skark za wszystkich, wszyscy za Strawińskiego. Konflikt tragiczny wisiał w powietrzu, kiedy rozbrzmiał Kwartet ku pamięci Igora Strawińskiego autorstwa Alfreda Sznitkego. Absolutna kulminacja emocji, więc napięcia słuchacz już nie uniesie na swoich barkach. Nieustające wrażenie, że zaraz wydarzy się coś nieoczekiwanego, potęgowane przez mroczne otoczenie. Kończąc kompozycję, muzycy wyjechali na maskach maszyn z parkingu podziemnego. W oddali ucichły silniki.

Wtedy gdzieś z tyłu odezwała się kojąca muzyka. Za dużo tego dramatyzmu, pora na ułagodzenie zgromadzonej publiczności, bo to już koniec. Niemalże jak napisy końcowe wybrzmiał XVII-wieczny utwór Draw on sweet night Johna Wilbye. Słodkie dźwięki instrumentów smyczkowych obwieściły koniec niesamowitego przedstawienia muzycznego. Pozostawiły mnie niemalże zdruzgotaną wewnętrznie siłą wymowy połączenia smyczków i maszyn. Już spokojnie, można zasnąć, nic nas nie będzie niepokoić… delikatne pociągnięcia smyków po strunach to zapewnią.

W przyszłym roku znów mogę spodziewać się Skark ensemble na Islandzkim Festiwalu Muzyki Kameralnej. Dziś już wiem, że chociażby dla tego jednego występu, warto przyjrzeć się bliżej temu corocznemu wydarzeniu. Bowiem pewni możemy być, że w przypadku Skark nic nie zdarza się dwa razy i za rok zaprezentują coś równie poruszającego i świeżego.

Skark Ensemble

Written By
More from úlfurinn

Nowy singiel Starwalker

Przed kilkoma dniami światło dzienne ujrzał najnowszy singiel electro-popowego duetu Starwalker utworzonego...
Read More

Dodaj komentarz