Epic Rain – All Things Turn To Rust

Zimą Islandia zamienia się w mroczną Wyspę. Słońce wschodzi, jakby wcale nie miało takiego zamiaru. Na krótko, bardzo krótko, prawie wcale. Zupełnie tak, jak w muzyce Epic Rain – za każdym dźwiękiem czai się ciemność, a z każdym kolejnym zdaniem historii opowiadanych przez grupę przechodzą dreszcze. Tak było od lat, tak też jest – wbrew tytułowi ich najnowszego albumu – na All Things Turn To Rust.

Epic Rain to jeden z fenomenów islandzkiej sceny muzycznej. To grupa, której brzmienie jest jedyne w swoim rodzaju. Muzycznie osadzeni w klimatach, których łącznikiem mógłby być hip-hop, trip-hop, dark electro, ale też cabaret czy dark folk czy nawet blues. Nie są jednak częścią żadnego z tych nurtów. Podążają samodzielnie i samotnie, z albumu na album rzucając spojrzenie w inną stronę swoich muzycznych horyzontów. Od elektroniki, przez mroczne gitary, żywą perkusję, sekcje smyczków – ze wszystkiego czerpią garściami, cokolwiek jednak stworzą, staje się ich własnym, niepowtarzalnym. Duża w tym zasługa Jóhannesa Birgira Pálmasona, wokalisty, muzyka, dj i frontmana Epic Rain. Jego charakterystyczny, mroczny, chrypliwy wokal dodaje utworom mrocznej barwy. Pamiętam jego chmurne, trzymające na dystans spojrzenie, kiedy w Lucky Records grał set dj-ski Epic Rain. Nad muzyką grupy unosi się mroczna mgła, ale to jest tak spójne z zespołem, tak szczere i naturalne. Na All Things Turn To Rust, trochę innaczej niż na wcześniejszych albumach, częściej pojawia się Ingunn Sigurðardóttir. Odejście z zespołu drugiego wokalisty – Bragiego sprawiło, że już na poprzedniej płycie Dream Sequences wokal Ingunn zaistniał nieco obszerniej, tym razem pojawia się ona nie tylko z wokalizami, ale też z całymi zwrotkami i tekstami.

Struktura albumu jest dobrze znana – całość otwiera instrumentalny Lumaclad Reflector, będący rodzajem intra, wprowadzający w klimat i nastrój opowieści, która ma dopiero nadejść. Potem zaczyna się mroczny thriller – historie przetaczają się jedna po drugiej – od Distorion Of Reality przez Every Road, Apart (mój ulubiony utwór!), aż po Trading Secrets. W przypadku Epic Rain warstwa tekstowa jest niezwykle ważna, utwory są bowiem czymś w rodzaju melodeklamacji, i co dobre dla słuchaczy nie władających językiem islandzkim, w całości są po angielsku. Wspomniana już Ingunn nieco odmienia narrację Jóhannesa i snuje opowieści w trzech utworach – Mirror Maze, Framing the Sky i Evil By Heart. Ingunn śpiewa swoje partie, nie spodziewajcie się jednak, że dzięki temu album staje się lżejszy, o nie! Jej głos jest drżący, nieco piaskowy, jakby zmęczony. Idealnie dopełnia atmosferę tajemnicy dreszczowca, którym niewątpliwie jest All Things Turn To Rust. Napisałem wcześniej, że struktura albumu jest dobrze znana – zatem wzorem poprzednich, tak i tutaj pojawiają się utwory instrumentalne – Aperture Dial czy Viewing Window, ale też dłuższe instrumentalne fragmenty w utworach z tekstami – jak zamykający album Trading Secrets.

Czarno-biała, mroczna, mglista okładka z pewnością przyciągnie ludzi takich jak ja, dla których muzyka to nie dzikie pląsy i radosne podskoki. All Things Turn To Rust to spojrzenie przez okno wypełnionego dymem papierosowym portowego baru. Opowieści łajdaków, zmęczonych życiem bywalców świata i zastanawiających się nad swoim losem filozofów. Myślę jednak, że to album, którym Epic Rain mogą zyskać wielu nowych fanów. Od początku swojego istnienia przeszli bowiem długą drogę, a ich muzyka znaczną metamorfozę. Dziś jest może nieco łatwiejsza w odbiorze, wciąż jednak pełna mroku i tajemnicy.

Podsumowanie
Data
Album
Epic Rain - All Things Turn To Rust
Ocena
51star1star1star1star1star
Written By
More from Bartek Wilk

Monika Brodka at the Culture Night in Reykjavik!

Monika BRODKA internationally recognized Polish artist, will perform with her band in...
Read More