Ásgeir – Afterglow

Choć miałem sporo obaw co do tego albumu, Ásgeir kupił mnie już w kilku pierwszych dźwiękach. Bo Afterglow po prostu się słucha. Jego piosenki powinny znaleźć się na playlistach każdej radiowej stacji. I grać, brzmieć, lecieć w eter, jak balsam dla słuchaczy i jako lekcja dla innych muzyków, próbujących podbijać świat skokiem na główkę do głębokiej wody. Talent, szczerość, otwartość – to recepta Ásgeira. Islandzki pop wspiął się na wyżyny, brzmi dziś właśnie tak.

Ásgeira poznałem w czasach Dýrð í dauðaþögn, wtedy jeszcze był Ásgeirem Trausti. Urzekł mnie jego głos, uwiodła muzyka. Było w tym coś magicznego, również za sprawą języka, w którym śpiewał (cztery nagrody Icelandic Music Awards w 2013 roku, w tym jedna za najlepszy album i tytuł największej nadziei muzyki islandzkiej). Jednak późniejsze eksperymenty z reedycją tamtego materiału w angielskiej wersji językowej już tak do mnie nie przemawiały. Ta próba wyjścia na szersze wody była jak najbardziej uzasadniona, bo Ásgeir to niesamowicie utalentowany artysta. Była też udana – dziś jego twórczość znana jest w całej Europie, a on sam grywa na największych festiwalach i w najbardziej znanych programach radiowych i telewizyjnych. Dość powiedzieć, że jego tegoroczna trasa koncertowa to Europa, USA, Japonia, Korea i Australia. Obawiałem się jego nowego albumu. Bałem się, że mi się nie spodoba, że będzie popowy, radiowy, miałki, że będzie mi żal strony, w którą pójdzie Ásgeir.

Okazuje się jednak, że Afterglow oczarował od pierwszych dźwięków. Delikatnie brzmiącym fortepianem kupił mnie w ciągu kilkunastu sekund. To album bardzo nowoczesny – właśnie w warstwie brzmieniowej i tzw. produkcji. Przesłuchałem go wielokrotnie i zmieniłem kompletne spojrzenie na Ásgeira śpiewającego po angielsku. Dotarło do mnie, że to jeden z tych niewielu Islandczyków, którzy patrzą na to co w dzieje się w muzyce na świecie. Słucha, poszukuje i korzysta – to słychać na Afterglow najwyraźniej. Bo to płyta pełna nowinek, nowoczesna, dobra i mądra. Jest połączeniem singer-songwriterskiego talentu Ásgeira i jego otwartości na nowe brzmienia. To płyta komercyjna, ale w dobrym sensie tego słowa. W niektórych momentach popowa – nowocześnie popowa (tak dziś brzmi islandzki pop!). W innych, tak stereotypowo islandzka, jak tylko możecie sobie wyobrazić, z delayowymi gitarami, głosowymi – elfowymi przeszkadzajkami, albo sekcją dentą i tym szczerym do granic głosem, którym Ásgeir wyśpiewuje prawdziwe teksty napisane przez swojego ojca czy brata, ale także innych – Högniego Egilssona, czy Júlíusa Aðalsteinna Róbertssona. Jest także – o tak! – jeden utwór zaśpiewany po islandzku. I to wcale nie Fennir Yffir, a ostatni na regularnej płycie – Hold.

Pomyślałem więc, po fakcie, że In The Silence był potrzebny. To przejście od wspaniale zapowiadającego się, acz nieznanego poza Islandią Ásgeira Trausti do Ásgeira artysty formatu europejskiego czy światowego nie mogło się odbyć inaczej. Bez tamtej płyty nie byłoby Afterglow. Albumu, który przywrócił mi wiarę w to, że szlifowanie diamentu daje w efekcie prawdziwy brylant.

Afterglow nagrana została w studiu Hljóðriti. Pracowali nad nią: Daníel Trausti Róbertsson, Friðjón Jónsson, Sigurður Guðmundsson, Guðmundur Kristinn Jónsson i oczywiście Ásgeir Trausti. W wydaniu rozszerzonym – deluxe usłyszycie też alternatywne wersje Afterglow i Unbound (jakże fantastyczne!!), cover Pixies – Where Is My Mind i dodatkowy utwór – Trust. Całość wydana została 5 maja 2017 roku dzięki One Little Indian (także w Polsce przez Mystic Production).

Ásgeir – Afterglow

Afterglow
Unbound
Stardust
Here Comes The Wave In
Underneath It
Nothing
I Know You Know
Dreaming
New Day
Fennir Yfir
Hold

 

https://www.asgeirmusic.com/

https://www.facebook.com/asgeirmusic