Poznajcie Grísalappalísa

Grísalappalísa

Lóan er komin – to utwór promujący debiutanckie wydawnictwo nowej rockowej grupy Grísalappalísa z Reykjavíku. Album ukaże się jeszcze w tym roku i zostanie wydany nakładem wytwórni 12 Tónar. Muzycy obiecują nie pozostawić słuchaczy niewzruszonych. Zespół nie jest jeszcze znany poza granicami Islandii, ale to się może wkrótce zmienić, bowiem potencjał ma niemały! Myślę, że do ich muzyki nie trzeba nawet nikogo przekonywać – wystarczy pokazać, co potrafią zrobić na scenie. Są muzycznymi miotaczami koktajlu Mołotowa. Uwaga, dobrze celują i ani się obejrzycie, będziecie trafieni ich brzmieniem.

You can read this article also in English here!

Gdyby w tym kraju dało się używać określenia supergrupa, to z pewnością można by tak określić Grísalappalísa. Jednak wtedy ten zespół byłby jednym z wielu takich. Wszak w Islandii aż roi się od supergrup. Tymczasem Grísalappalísa się wyróżnia. Biorąc pod uwagę, jak bogatą muzyczną przeszłość (i teraźniejszość…) mają muzycy tego projektu, a co się z tym wiąże, jak szeroki zakres inspiracji kształtuje ich brzmienie, ciężko nawet określić jednym słowem, jaką muzykę grają. Jedno wiem na pewno, wykonują Muzykę z wielkiej litery, łącząc rock’n’rolla z punk rockiem w wybuchową mieszankę.

Za warstwę liryczną w języku islandzkim odpowiadają dwaj wokaliści – Gunnar Ragnarsson (Jakóbínarína) oraz Baldur Baldursson. Barwa głosu tego pierwszego przywodzi na myśl Iana Curtisa, do tego ustać spokojnie nie może, energia go na scenie roznosi i zamienia się w bestię. Tak, dokładnie, zamienia się w bestię i widząc go z gipsem na ręce pozostaje jedynie w mojej głowie pytanie czy drugą kończynę również sobie złamie, tym razem na scenie. Panowie wspaniale się bawią wokalnie dopełniając.

Czas na skok do warstwy muzycznej. Odmówić zespołowi poczucia humoru nie sposób. Serwują rock’n’rolla z punk rockowym zacięciem, okraszonym dźwiękami saksofonu. W Grísalappalísa gra jeden z tych islandzkich magików, którzy potrafią odmalować świat barwami muzyki i pokazać, że odpowiednie podejście do danego instrumentu może otworzyć uszy słuchacza na całkiem inne przestrzenie, wymiary. Mowa o Tumim Árnasonie. Do tej pory jego osoba kojarzyła mi się głównie z dryfującymi klimatami The Heavy Experience, a tymczasem z Grísalappalísa potrafi przedstawić saksofon nie tylko w dźwiękowych pejzażach, ale również w zadziornym świetle. Jego kolega z zespołu oraz wytwórni Úsland ÚtgafaAlbert Finnbogason (widzieliście go na trasie z Sóley) z beztroską lekkością prowadzi gitarowe partie, zaś sekcja rytmiczna – Bergur Anderson (Oyama) na basie oraz Sigurður Möller Sívertsen (Jakóbínarína) na perkusji – nie pozostawi Was w bezruchu, nawet o tym nie myślcie. Ruszycie nieświadomie choćby małym palcem w bucie.

Do tej pory Grísalappalísa ma na koncie podpisany kontrakt z 12 Tónar (co dobrze wróży na przyszłość) i wydany singiel Lóan er komin, zaś w niedalekiej przyszłości nadchodzącą w tym roku debiutancką płytę zatytułowaną Ali oraz teledysk do utworu Hver er ég?, który jest już na horyzoncie.

Więcej o Grísalappalísa na Facebooku.

Written By
More from úlfurinn

Árstíðir na dwóch koncertach w Polsce!

Już w tę sobotę, 26 stycznia, zwycięzca Folkherbst 2012 – znany polskiej...
Read More

Dodaj komentarz