Rebekka Petersen – Vekt

Kilka świetnych autorskich płyt, pełnych wyjątkowej, kobiecej wrażliwości, pojawiło się w ostatnim czasie. Albumy wydały Cat Power, Ex:Re, a początkiem stycznia także Rebekka Petersen – farerska artystka o niezwykle ciepłym i łagodnym głosie. Jej ogromny talent jest niezaprzeczalny, a płyta Vekt zachwyca od pierwszych dźwięków.

Dawno nie pisałem o artystach z Wysp Owczych. Na szczęście początek roku dał mi doskonały pretekst, żeby znów odwiedzić Faroje. Cieszę się tym bardziej, że Rebekka Peteresen jest jedną z moich ulubionych artystek, a ostatni raz dzieliła się z nami klipem do utworu Eg veksi, w marcu 2018 roku.

Jej nowy album – Vekt ukazał się 4 stycznia pod szyldem wytwórni TUTL i póki co, dostępny jest tylko w wersji cyfrowej. Rebekka jest artystką o nieprzeciętnej wrażliwości muzycznej i choć pochodzi z samotnej wyspy i śpiewa w zupełnie egzotycznym języku, to już w dniu premiery utwór ‚Gloym Meg Ei’ został wybrany jedną z najlepszych piosenek tygodnia serwisu Apple Music.

Uwielbia komponować i nagrywać, niestety zupełnie odwrotnie przedstawia się kwestia jej występów na żywo. Vekt to w całości autorska płyta Rebekki. Aby ją nagrać przeniosła sprzęt do starej fabryki sera – Ostahúsið. Spędziła tam siedem dni rejestrując większość materiału, który znalazł się na albumie. Pozostałą część zarejestrował i zmiksował Theodor Kapnas w Studio Bloch w stolicy Wysp Owczych – Tórshavn. Masteringiem, w swoim londyńskim studiu, zajął się Sefi Carmel – kompozytor, inżynier dźwięku, producent, który współpracował m.in. z Davidem Bowie, Philem Collinsem czy Massive Attack.

Vekt, to album pełen melancholii. W sporej części zawiera piosenki zaśpiewane wyłącznie w towarzystwie gitary. I to właśnie te bardzo osobiste, refleksyjne, senne, nieco smutne utwory, nadają klimat całej płycie. Rebekka to świetna singer-songwriterka i doskonale radzi sobie w pojedynkę, ale na płycie pojawiają się także utwory zagrane w poszerzonym składzie, choćby wspomniany już Gloym Meg Ei, Hald Eyga czy Royni At Telja. Artystce towarzyszą w nich: na gitarze/basie Rólant Lenvig av Reyni, Líggjas Olsen na instrumentach klawiszowych i perkusista Per I. Højgaar. Muszę jednak przyznać, że uwielbiam perełki zagrane solo, takie jak Ampi czy tytułowy Vekt. A skoro mowa o tytule. W polskim tłumaczeniu oznacza on ciężar (lub też wagę). I nie bez powodu. Zarówno w tym utworze, jak i w całej swojej twórczości, Rebekka wielokrotnie mierzy się z wieloma różnorakimi ciężarami – lękami, pragnieniami. Jej teksty są w zasadzie czymś, w rodzaju egzystencjalnych rozważań. I choć bariera językowa nie pozwala na własną interpretację farerskich tekstów, to klimat muzyki, barwa głosu i brzmienie języka skłaniają do refleksji nad własnymi, życiowymi ciężarami.

Druga płyta Rebekki powstawała na przestrzeni kilku ostatnich lat i różni się zdecydowanie od Byggi Borgir – solowego debiutu artystki, wydanego niemal 5 lat temu. Jest stonowana, uboższa w formie, a jednocześnie o wiele bardziej przejmująca. To płyta dojrzałej artystki, skupiającej się na emocjach, tworzącej własnymi siłami, z potrzeby serca i sięgającej po proste środki przekazu, która poprzez muzykę potrafi oddać niesamowity klimat i atmosferę miejsca, w którym żyje.

Podsumowanie
Data
Album
Rebekka Petersen - Vekt
Ocena
51star1star1star1star1star
Written By
More from Bartek Wilk

Fjordwalker w Warszawie i Łodzi

Fjordwalker – czyli Alex Polianin przemierza właśnie Europę ze swoją trasą Elements...
Read More