Reykjanes – Water Wanderings. Rozmowa z Janem Gałoszem o Islandii wyobrażonej muzycznie

Zadebiutowali w połowie maja. Wydawniczo, bo koncertowali już wcześniej. Choć to polski projekt, jego nazwa brzmi tak islandzko, że nawet ci, którzy o Wyspie wiedzą niewiele nie będą mieli problemów z odczytaniem intencji. Jednak Reykjanes przyciągnęło mnie do siebie nie tylko nazwą, ale przede wszystkim muzyką – dojrzałą (a oni tacy młodzi!) warsztatowo i kompozycyjnie, ujęło nieszablonowością i zaskakującym połączeniem znajomych i bliskich mi gatunków, zachwyciło klimatem i całością świata, który stworzyli na Water Wanderings. Nigdy wcześniej nie słyszałem w naszym kraju artystów, którzy z takim smakiem łączyliby dźwięki neoklasyczne z jazzem, ambientem i post-rockiem. Musiałem więc zapytać ich o to wszystko, o Islandię, dźwiękową fuzję żywiołów, o pomysł na muzykę i widzenie świata dźwiękiem. Jan Gałosz – gitarzysta, kompozytor, współtwórca projektu, cierpliwie wsłuchiwał się w moje pytania, zakłócane wiatrem i zanikającym zasięgiem. W jego odpowiedziach słychać było niesamowitą pasję, miłość do muzyki i wielką wrażliwość. Mam nadzieję, że także w Waszym imieniu, zapytałem o rzeczy najistotniejsze. I choć ich muzyka brzmi tajemniczo, to dzięki tej rozmowie Reykjanes nie będą już mieli przed Wami tajemnic.

Bartek Wilk: Jak to było z Waszą nazwą? Mam wrażenie, że w przypadku Reykjanes mamy do czynienia z bardzo świadomym i precyzyjnym wyborem, bo nawet okładka albumu wskazuje konkretne miejsce na mapie Islandii, więc to nie jest przypadek. Skąd właśnie Reykjanes, dlaczego Islandia?

Jan Gałosz: Zawsze fascynowała nas Skandynawia z naciskiem na Islandię. Działało to trochę jak w prozie Schulza – my mieszkając w Beskidzie Małym, gdzie krajobraz na przełomie jesieni i zimy zaczyna wyglądać podobnie. Jeziora i góry  stawały się ciemniejsze i tworzyły nasze dziecięce imaginacje.

Ważnym elementem dla każdego z nas była również literatura Tove Jansson, która rozwijała naszą wyobraźnie od najmłodszych lat. Gdy zaczęliśmy wspólnie tworzyć, pomyśleliśmy, że ta oniryczna przestrzeń jest bardzo dobrym odnośnikiem w kontekście twórczym. Bo to też nigdy nie będzie coś namacalnego, tylko wyobrażonego.

BW: A jak doszło do Waszego spotkania w sensie muzycznym? Bo przyznam, że ta fuzja instrumentów i brzmień, także głosu, dla mnie osobiście jest bardzo niezwykła. Nasuwają mi się pewne islandzkie skojarzenia, choćby Futuregraphera z Jónem Ólafssonem, ale chciałem zapytać, jak spotkaliście się muzycznie w takim akurat klimacie?

JG: Wszystko zaczęło się bardzo naturalnie. Znamy się od dzieciństwa i wspieraliśmy się na różnych etapach, w tym przy pierwszych krokach twórczych. Zawsze dużo rozmawialiśmy o muzyce, pokazywaliśmy sobie nowe rzeczy, często z niezłym gatunkowym rozstrzałem. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że może każdy z nas napiszę po jednej kompozycji spotkamy się na próbę, pogramy i zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie było to świadome szukanie konkretnego połączenia brzmień instrumentów, lecz chęć wspólnego tworzenia.

BW: Zawsze największy problem sprawia mi nakreślenie, nawet bardzo ogólne, gatunków muzycznych, takiego tagowania muzyki. Dlatego chciałem Cię zapytać, jak określiłbyś Waszą twórczość – bardziej może o to, w jakich klimatach się poruszacie, o taki drogowskaz dla słuchaczy, o to w jakie rejony Wy świadomie zapuszczacie się z własną muzyką, w które rejony lubicie muzycznie wędrować?

JG: W które rejony… Jeśli mielibyśmy to jakoś katalogować, to są tam z jednej strony inspiracje muzyką stricte klasyczną i ambientem, ale dla nas to na dobrą sprawę piosenki.

Teraz, kiedy będziemy grać koncerty, dołożyliśmy również harfę, Hania oprócz tego, że jest pianistką i wokalistką, jest również harfistką co daje nam nowe brzmieniowe możliwości. Staramy się te formy uwydatniać na tyle, żeby w całym kolorycie, który można wynieść, czy z ambientu czy z muzyki klasycznej, zachować formę piosenki. Żeby nie były to wielkie, improwizowane formy rozwleczone w czasie, tylko – w miarę możliwości, bez ucinania wyrazu – właśnie piosenki.

BW: No to w takim razie wrócę teraz do pytania, które chyba powinno być jednym z pierwszych. Podkreślacie, że Reykjanes, to trzy osoby: Jan Gałosz, Hania Stoszek, czyli dwoje odpowiadających za tę stronę muzyczną, ale także Ola Bylica, która tworzy stronę wizualną, dla Was bardzo ważną. Można powiedzieć, że Reykjanes to taki interdyscyplinarny projekt artystyczny, a Ola jest właśnie osobą, która ogarnia tę stronę wizualną i za nią właśnie odpowiada.

JG: Tak, Ola jest odpowiedzialna za wszystko czym ta muzyka jest opakowana. Każda okładka, każda grafika jak i fotografie wykonuje Ola.

Ale mówimy o kontekście projektu audiowizualnego przez to, że nasze koncerty są silnie związane z wizualizacjami. Muzyka wchodzi w bardzo wyraźny dialog z obrazem, który dla nas jest nierozerwalnym elementem.

BW: A na koniec krótkie pytanie. Twoje pierwsze skojarzenie – kiedy słyszysz Islandia, to myślisz… Co takiego wtedy myślisz?

JG: Ja wtedy myślę o kolorach. O palecie kolorów, którą każdy ma przed oczami, kiedy mówi się o Islandii. Były dla nas również inspiracją, znajdowaliśmy je w najbardziej znanym krajobrazie. Stąd dla mnie był to zawsze najwyraźniejszy punkt myślenia o wyspie. 

BW: Mówiąc o tej stronie wizualnej projektu wspominałeś o koncertach. Więc muszę jeszcze i o to zapytać – czy planujecie już jakieś koncerty? Czy można Was będzie w najbliższym czasie zobaczyć gdzieś na żywo?

JG: Mamy nadzieję, że na przestrzeni najbliższych tygodni ogłosimy gdzie się pojawimy przez wakacje i gdzie będzie nas można posłuchać. 

Zanim wydaliśmy płytę, chcieliśmy również sprawdzić materiał koncertowo, czy, będzie dobrze brzmieć na żywo, czy jednak będzie to wyłącznie  muzyka ze studia przeniesiona na płytę. Okazało się, że bardzo dobrze rezonuje ze słuchaczami, więc chcielibyśmy go grać jak najwięcej. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie uda się to zrobić.

BW: W takim razie mam wielką nadzieję, że będzie okazja gdzieś w trasie Was spotkać i posłuchać Reykjanes na żywo. Bardzo Ci dziękuję za poświęcony czas.

JG: Ja również dziękuję i mam nadzieję, że do usłyszenia!

Zdjęcia: Ola Bylica

Reykjanes na Bandcampie
Reykjanes na Facebooku

Written By
More from Bartek Wilk
Jeszcze dalej niż północ. Oddajcie swój głos na wyprawę śladami Sigur Rós!
O tym, że „Heima” jest filmem wyjątkowym nie trzeba nikogo przekonywać. Fantastyczny...
Read More
0 replies on “Reykjanes – Water Wanderings. Rozmowa z Janem Gałoszem o Islandii wyobrażonej muzycznie”