Osiem kolorów tęczy – Krummi Björgvinsson (cz. I)

Mogę opisać islandzką scenę muzyczną jako tęczę – jeśli dołożysz czerń do tęczy, to będzie idealnie islandzka scena muzyczna. Bo tu jest wszystko. Jest gość, który gra w zespole metalowym, gra na klawiszach dla jakiegoś projektu elektronicznego, wszyscy się znają i rywalizacja jest zdrowa. Zawsze jest jakaś złośliwa gadka i te sprawy. Muzyka jest świetna, każdy się w nią angażuje. W każdej kapeli są bardzo indywidualne artystyczne potrzeby. Jest inaczej, nikt nie kopiuje drugiego zespołu islandzkiego. Po prostu musisz odnaleźć swoje korzenie i pielęgnować własne kwiatki – coś w ten deseń. (Krummi Björgvinsson)

You can read this article in English here!

Poprzednio zajęłam się aktualnie neoklasycznym kompozytorem, który zaczynał 14 lat temu od hardcore’u. Tym razem mam zamiar przybliżyć Wam osobę Krummiego Björgvinssona – człowieka, który swoją wypowiedzią zainspirował mnie do głębszego spojrzenia w tę islandzką muzyczną studnię bez dna, a w 2012 roku sprawił, że nie było dla mnie bardziej barwnej postaci na islandzkiej scenie niż on. Znany jest głównie z metalowej kapeli Mínus, z którą jest najdłużej związany, bo praktycznie od początków swojej kariery. Ostatnio także uznanie poza granicami kraju zdobył jego ambientowy projekt Legend – w grudniu debiutancka płyta Fearless została wydana w Ameryce Północnej i Europie przez kanadyjską wytwórnię Artoffact Records. Według Trash Hits tylko Björk jest większą islandzką ikoną niż frontman MínusKrummi, a właściwie Oddur Hrafn Stefán Björgvinsson.

Przyszedł na świat 29 sierpnia 1979 roku. Jego pasją jest muzyka i można powiedzieć, że otaczała go od urodzenia za sprawą ojca – muzyka Björgvina Halldórssona, lepiej znanego jako Bohall. Kariera ojca Krummiego jest właściwie tematem na osobny wywód, gdyż nie da się jej streścić w kilku słowach. W telegraficznym skrócie głos Bohalla usłyszeć można na bez mała 500 nagraniach, a swój wkład miał w ponad 900 utworów. To właśnie za jego sprawą Krummi już od dziecka grał na wielu instrumentach. Jego ukochanym jest gitara. Zawsze pragnął zostać gitarzystą, ale zanim stał się charyzmatycznym frontmanem, bębnił także na perkusji.

Zespół Mínus, z którego jest najbardziej znany, to nie jego pierwsza przygoda ze sceną. Kiedy Krummi miał zaledwie 12-13 lat, udzielał się w rave‘owym projekcie Impulse. Jak sam określił go w wywiadzie dla Release Magazine z 2013 roku, grał wtedy muzykę elektroniczną w dość hardcore‘owym wydaniu – 180 bpm. Jednak pierwszą legendą islandzkiej sceny muzycznej, którą powołał do życia Krummi, była właśnie kapela Mínus. To ona roztoczyła przed nim dobre widoki na przyszłość. Została założona jesienią 1998 roku, kiedy to chłopcy z dwóch różnych projektów (Spitsign oraz Gundog przechrzczony na Unglóð, w którym bębnił Krummi) spędzali dużo czasu we współdzielonej przez siebie sali prób, bo nie mieli jeszcze dowodu osobistego, żeby przesiadywać w knajpie przy piwie. Jak brzmieli? Posłuchajcie.

Pół roku później wzięli udział w corocznym przeglądzie młodych talentów Músíktílraunir. To już taka naturalna kolej rzeczy na Islandii. Dzięki temu konkursowi zazwyczaj zaczyna się cała zabawa. W marcu 1999 roku Mínus pokazał się podczas Bitwy Zespołów z jak najlepszej strony i zgarnął pierwszą nagrodę w konkursie, a Krummi został okrzyknięty najlepszym wokalistą tej edycji. Zaledwie miesiąc później ta dopiero raczkująca kapela była supportem amerykańskiej grupy poruszającej się w stylistyce post hardcore – Fugazi, a w październiku tego samego roku ukazała się debiutancka płyta MínusHey, Johnny!. Wtedy też skrzyżowały się po raz pierwszy drogi Krummiego i Halldóra Ágústa Björnssona, ale o tym wątku opowiem nieco później.

Cdn.

Osiem kolorów tęczy – Ólafur Arnalds

Written By
More from úlfurinn

In Siren is ready to allure you anew

After seven lean years, Iceland’s melodic progressive In Siren is back with...
Read More

Dodaj komentarz