Najlepszy Islandzki Album 2016!

Zakończyliśmy głosowanie w plebiscycie na najlepszy islandzki album 2016 roku. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, najlepszą płytą wg czytelników Muzyka Islandzka okazało się Island Songs Ólafura Arnaldsa. W sumie w plebiscycie wzięło udział 37 albumów. Oddano na nie ponad 2 tys. głosów (ogólnie na ‚tak’ i na ‚nie’, bo tegoroczne głosowanie dawało możliwość wyrażenia pozytywnego i negatywnego zdania). Daliśmy Wam również możliwość dodawania do listy własnych propozycji, z czego kilka osób skorzystało. Bardzo dziękujemy! Wśród wyników głosowania (a nawet w pierwszej trójce) są niespodzianki.

album-roku

1. Ólafur Arnalds – Island Songs

Albumy Ólafura Arnaldsa zawsze pretendują do miana najlepszych. Każdy z nich jest wyjątkowy, a artysta cieszy się w Polsce olbrzymim szacunkiem i popularnością. Nic więc dziwnego, że Island Songs od samego początku znajdowało się na szczycie listy. Niekwestionowany zwycięzca naszego plebiscytu. Więcej o albumie w ‚Recenzjach’ Muzyka Islandzka.

2. Íkorni – Red Door

Íkorni z albumem Red Door pojawił się na liście jako propozycja dodana przez jednego z czytelników. To album bardzo specyficzny, łączący wiele muzycznych stylistyk. Szybko wspiął się aż do pierwszej trójki plebiscytu. Íkorni to Stefan Örn Gunnlaugsson, a Red Door jest jego drugim albumem. Utwory zostały nagrane między grudniem 2014 roku a styczniem 2016. Płyta została wydana 5 lutego, a jej producentami byli Stefán Örn Gunnlaugsson i Ragnheiður Gröndal. Więcej o albumie niebawem.

3. Ambátt – Flugufen

Trzecie miejsce to Ambátt z płytą Flugufen. Dla mnie osobiście, obok albumu Eitt duetu Futuregrapher & Jón Ólafsson, to jedna z najlepszych islandzkich płyt łączących jazz z ambientem jakie kiedykolwiek wydano. Perełka. Flugufen znajdziecie w ‚Recenzjach’ Muzyka Islandzka.

4. Samaris – Black Lights

Na miejscu czwartym znalazł się najnowszy album Samaris – Black Lights. Islandzkie trio, choć młode, jest już bardzo rozpoznawalne. Na swojej najnowszej płycie odeszli nieco od tego, do czego przyzwyczaili swoją publiczność – specyficznego klimatu, unikalnego brzmienia klarnetu i islandzkich tekstów. Jest bardziej europejsko (niczym wprost z berlińskiego klubu) i w całości po angielsku. O Black Lights pisaliśmy w Flugufen znajdziecie w ‚Recenzjach’ Muzyka Islandzka.

5. Ruxpin – We Become Ravens

Piąte miejsce przypadło Ruxpinowi. Fantastyczny przedstawiciel islandziej sceny elektronicznej (choć mieszkający poza ojczyzną) wydał bardzo dobry album. Wygląda na to, że We Become Ravens spodobało się nie tylko naszej redakcji. Więcej o płycie – tutaj.

6. Jóhann Jóhannsson – Orphée

Wysoką pozycję zajęła też najnowsza płyta Jóhanna Jóhannssona. Orphée to wielki album, finał kilkuletniej pracy nad muzycznymi pomysłami, nie ograniczonymi żadnym obrazem filmowym. Jóhannsson odchodzi też na chwilę od muzyki dronowej. To pierwszy album kompozytora wydany dla Deutsche Gramophon (po przeprowadzce do Berlina). Pozycja obowiązkowa.

7. Júníus Meyvant – Floating Harmonies

Miejsce siódme – Floating Harmonies. Doczekaliśmy się w końcu pełnej debiutanckiej płyty Juniusa Meyvanta. Warto było czekać, bo to świetny album, bardzo pozytywny, melodyjny, kolorowy. Piękne kompozycje i fantastyczna sekcja dęta. Junius pokazuje, że oprócz patosu i melancholii muzyka islandzka ma też inne oblicze.

8. Ceasetone – Two Strangers

Na ósmym CeaseTone – Two Strangers. Jak pisze w swojej recenzji Justyna Wilczyńska: „Nie sposób się tu znudzić jednostajnością, bowiem ścieżka wytyczona przez młodych muzyków jest bujna, różnorodna i ciekawa. Zespół lubuje się w nagłych zmianach dynamiki i nastroju. Ten album to umiejętny mariaż folku, elektronicznego popu i indie rocka. Delikatne i subtelne akustyczne melodie zwinnie obracają się w kompozycje okraszone hojnie elektroniką.” Dla mnie to jeden z najbardziej niedocenionych albumów 2016 roku. Zupełnie niesłusznie. Więcej o Two Strangers w ‚Recenzjach’ Muzyka Islandzka.

9. Amiina – Fantômas

Najnowsze dziecko Amiina nosi tytuł Fantômas. To album z muzyką, która powstała jako soundtrack do czarno-białego filmu pod tym samym tytułem. Choć bardzo cenię twórczość Amiina, to Fantômas nie do końca mnie przekonuje – może w połączeniu z filmem wypada dobrze, ale jako osobna płyta, mam trochę wątpliwości. U nas miejsce dziewiąte.

10. Pascal Pinon – Sundur

Pierwszą dziesiątkę zamykają siostry Ákadóttir z albumem Sundur. Wrażliwość, z jaką Pascal Pinon tworzą swoje płyty wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Ten specyficzny klimat muzyki powstałej dzięki nierozerwalnej współpracy tak bliskich sobie osób wciąż zadziwia subtelnością. To album, podobnie jak w przypadku poprzednich płyt Pascal Pinon, bardzo prosty i oszczędny w środkach, ale z ogromnym ładunkiem emocjonalnym.

Zapewniamy Was, że każdy z 37 albumów na poniższej liście wart jest Waszej uwagi, a nasz plebiscyt należy traktować raczej w kategoriach zabawy. Chciałem też wyjaśnić, bo w sumie od pierwszych głosowań pojawiały się wątpliwości co do tego, który album jest, a który nie jest islandzki. Islandia przyciąga artystów z różnych stron świata, wielu osiada tam na zawsze, niektórzy tylko na jakiś czas. Staramy się uwzględniać tych, którzy wrośli w islandzką scenę na tyle mocno, że stali się jej częścią. Ale wydaje mi się, że chyba najlepiej będzie, jeśli od przyszłego roku będziemy wybierać Najlepszy Album Roku wg Muzyka Islandzka. Wtedy z całym spokojem będziemy mogli sięgnąć choćby po płyty farerskie. Oczywiście to nie wszystkie płyty wydane czy też nagrane na Islandii w 2016 roku. Wiemy o tym doskonale. Zaproponowaliśmy te najciekawsze wg nas i zdaliśmy się na Waszą pomoc. Jak widać na przykładzie Íkorni, było warto. Bardzo dziękujemy za tak liczny udział w głosowaniu!

Jeśli chcecie posłuchać utworów z najlepszych islandzkich płyt ubiegłego roku wg naszego głosowania, to oczywiście wystarczy wejść na nasz Spotify. Kasia przygotowała specjalną playlistę!

Written By
More from Bartek Wilk

SEINT – IV

Nowy album SEINTa to płyta wydana z zaskoczenia, niespodziewana i zaskakująca świeżym...
Read More