Specjalnie dla nas – rozmowa z Karlem Olgeirssonem z Hot Eskimos

Jakiś czas temu, w line-upie jednego z islandzkich festiwali znalazłem dziwną nazwę. W krótkiej notce napisano, że Hot Eskimos grają jazzowe aranżacje utworów pochodzących z bogatej historii islandzkiej muzyki rozrywkowej. Postanowiłem poznać bliżej to nietypowe trio i nie zawiodłem się. Hot Eskimos to prawdziwi jazzmani z krwi i kości. Karl Olgeirsson, Kristinn Snær Agnarsson i Jón Rafnsson patrzą na świat poprzez jazz, a ponieważ doskonale znają historię islandzkiej muzyki, toteż ich album „Songs from the Top of the World” jest płytą wyjątkową. Udało mi się porozmawiać z Karlem, który w Hot Eskimos gra na fortepianie.

For english version click here!

Bartek: Witajcie! Jak się miewacie?

Karl: Mamy się świetnie :)

Bartek: Zacznijmy od początku. Jak doszło do tego, że się spotkaliście i zaczęliście grać razem jako Hot Eskimos?

Karl: Wszyscy już wcześniej razem pracowaliśmy, parami, po dwóch, ale nigdy jako grupa. Zauważyliśmy jednak, że mamy takie same pomysły na jazzowe aranżacje islandzkiej muzyki w tym samym czasie. Więc wyglądało na to, jakby po prostu tak miało być. Pierwszy raz zagraliśmy razem w 2010 roku.

Bartek: Czy Hot Eskimos w założeniu miał być bardziej projektem poświęconym coverom, czy może miało to być jazzowe trio grające także własne kompozycje?

Karl: To zdecydowanie trio jazzowe, które pierwszy swój album poświęciło coverom. Myślę, że na następnych albumach pojawiać się będzie inny repertuar.

Bartek: 13 utworów wybranych z 40 lat historii muzyki islandzkiej. Jaki klucz przyjęliście przy wyborze piosenek?

Karl: Pomysł był taki, by wybrać utwory, których jazzowej formy niewiele osób mogłoby się spodziewać. I które nie miałyby ze sobą wiele wspólnego. Chodziło też o to, by były to kawałki interesujące dla szerszej publiczności, dlatego zdecydowaliśmy się włączyć w ten repertuar piosenki kilku islandzkich artystów znanych na całym świecie.

Bartek: Jakie było przyjęcie Waszego albumu? Wiecie może jak zareagowali artyści, których utwory nagraliście?

Karl: Zebraliśmy świetne recenzje. Jeden z krytyków stwierdził, że nie jest w stanie policzyć ile egzemplarzy naszej płyty rozesłał swoim znajomym. To sprawiło nam wielką radość! Myślę, że większość z artystów, których kompozycje nagraliśmy było zadowolonych z tego faktu. Niektórzy byli wręcz zachwyceni. Na pewno nie słyszeliśmy o nikim, kogo ta płyta zasmuciła.

Bartek: Muszę przyznać, że sprawiacie wrażenie ludzi ze sporym poczuciem humoru i dystansem do swojej muzyki. Popatrzmy na nazwę zespołu czy okładkę albumu…

Karl: Chcemy, by to co robimy sprawiało nam radość. Jako grupa nie jesteśmy sztywniakami. Nie zrozum mnie źle, dostajemy ogromnego kopa grając, to taka emocjonalna gorączka. Ale jest o wiele więcej zabawy, kiedy nie jesteśmy zbyt poważni, kiedy pozwalamy sobie na wrzucenie kilku zabawnych cytatów do solówek. Nazwa to oczywiście zabawa stereotypowym obrazem Islandii. A okładka płyty jest świetna. Projektantka, Rut Ing, pokazała nam to zdjęcie podczas naszego pierwszego spotkania. Zrobiła je kilka dni wcześniej i musieliśmy je mieć!

Bartek: Zrobiliście taki swój przegląd najbardziej znaczących zespołów i artystów na Islandii. Co Waszym zdaniem jest najbardziej charakterystyczną cechą islandzkiej muzyki?

Karl: Wierzę, że krajobraz i środowisko w którym żyjesz w dużym stopniu wywierają wpływ na twoją muzykę, nawet teraz w czasach Internetu. I kiedy nowe muzyczne fale zalewają świat mieszają się z lokalnymi składnikami. Dla mnie kolory islandzkiej muzyki są szorstkie – szarość i zgaszona zieleń, zimne i twarde, czasem prawie pokraczne. Ale towarzyszą im szczerość i uczciwość, aż do naiwności i bezpretensjonalności.

Bartek: Zauważyłeś jakieś nowe interesujące zespoły na islandzkiej scenie muzycznej? Kogoś mógłbyś szczególnie polecić polskiej publiczności?

Karl: O, ostatnio scena muzyczna Islandii znacznie się powiększyła. Jest Seabear, Of Monsters and Men, żeby wymieć choć kilka, a z ostatnich wschodzących nazwisk to Ásgeir Trausti. To jest ktoś, kogo trzeba zobaczyć.

Bartek: A co z Waszymi koncertami? Macie jakieś plany? Może zagracie gdzieś w Polsce w najbliższej przyszłości?

Karl: Zamierzamy być bardziej aktywni „na żywo” i mamy oko na kilka krajów. Koniecznie chcielibyśmy też przyjechać do Polski i zagrać.

Bartek: Dzięki za rozmowę! Życzymy Wam wszystkiego najlepszego i mamy nadzieję, że niebawem się zobaczymy!

Karl: Dzięki Bartek za rozmowę i dzięki za kawę :-)

O albumie Hot Eskimos już wcześniej pisałem na łamach muzykaislandzka.pl.  Płytę można nabyć pisząc na adres Jóna, który dostępny jest na jego stronie, ale wiem już, że panowie pracują nad wprowadzeniem albumu do dystrybucji w Europie. Jeśli tylko to się uda na pewno Was poinformujemy.

Zdjęcie z facebookowej strony zespołu: Hot Eskimos in the studio. Kalli, Kiddi and Jon. (Kiddi is behind the camera!)

Hot Eskimos – Animal Arithmetic (Jónsi)

Hot Eskimos – Jungle Drum (Emiliana Torrini)

Hot Eskimos – Can’t Walk Away (Herbert Guðmundsson)

Skrót całej płyty…

Written By
More from Bartek Wilk

Ólafur Arnalds ponownie w Polsce

  Tym razem Ólafur wystąpi 28 listopada w gdańskim klubie Żak. Informacja...
Read More

Dodaj komentarz