Recenzje

Febrúar – About Time (recenzja)

by

About Time – tak zatytułowany jest debiutancki album Febrúar. Znajdziecie na nim muzyczne miniatury, epickie kompozycje, eteryczne i magiczne pieśni, ale też piosenki brzmiące radiowo, niemal popowo czy songwritersko. To płyta pełna subtelnych dźwięków pianina, z budującą atmosferę sekcją smyczkową i lirycznym, melodyjnym wokalem. Gdyby szukać w muzycznym świecie podobieństw, ich ślady odnalazłbym gdzieś poza Wyspą, między Agnes Obel i Ane Brun. Swoją twórczością Febrúar wypełnia puste dotąd miejsce na islandzkiej scenie muzycznej. To album, jakiego na Islandii jeszcze nie było. (5/5)

The Ghost Choir (recenzja albumu)

by

The Ghost Choir to płyta po stokroć mroczna. Śmiem nawet twierdzić, że to najmroczniejsza mieszanka jazzu, krautrocka i elektroniki, jaka kiedykolwiek pojawiła się na Islandii. Do tego zagrana w całości na żywo przez niesamowitą piątkę artystów. Efektem tego przedziwnego połączenia jest porywająca, hipnotyzująca muzyka, oparta na improwizacji, niesamowitym smaku i warsztacie. Czysta (a raczej mroczna) przyjemność!

Birkir Gislason – Brimbrot (recenzja)

by

Niewielu znam artystów (a do wtorku nie znałem chyba żadnego), którzy poświęciliby płytę nie temu co na Islandii, a temu co wokół niej. Mowa o Oceanie Atlantyckim, którego wody otaczają Wyspę od południa i zachodu. Brimbrot – album wydany w ubiegły wtorek przez Birkira Gislasona jest hołdem dla wszystkiego, co związane z oceanem. To płyta, której bardzo mocną stroną są kompozycje, ale także brzmienie i klimat. Saamowie potrafią opisać śnieg sześćdziesięcioma określeniami. A jak to jest z oceanem? Kiedy spędza się życie obok tego żywiołu, dzieli się z nim dni i noce, można go nie tylko zobaczyć ale i poczuć. Można opisać słowami i dźwiękami, w końcu też można poświęcić mu album.

Elin Ey – Gone EP

by

Gone to zbiór 5 nowych utworów Elin Ey, wydanych w formie cyfrowej EPki. Brzmieniowo album łączy nowoczesną elektronikę z popem. Jednak to, co na tej płycie najważniejsze, to niezwykły głos Elin i melancholijny, nieco mroczny klimat jaki tworzy. W powstaniu albumu artystkę wspomogła rodzina – brat Eyþór Ingi i ojciec Eyþór Gunnarsson. W jednym z utworów gościnnie zagrał też Ásgeir Trausti.

Worm Is Green – The Future

by

Na swoim nowym albumie – The Future, worm is green prezentują niezmienny, minimalistyczny styl. Minimalizm, to w tym przypadku słowo klucz. Album, który dziś ma swoją premierę, jest bowiem bardzo oszczędny w środkach, wyciszony i delikatny. Jego niespieszne tempo, charakterystyczne – skromne brzmienie syntezatorów, w połączeniu z ciepłym głosem Guðríður Ringsted i refleksyjnymi tekstami tworzą niezwykły klimat. To historie o uczuciach i emocjach, zawieszone między cyberświatem a realnymi miejscami, między sferą marzeń i pragnień, a tym co tu i teraz. Fantastyczna elektronika, której słuchanie sprawia mi zawsze wielką przyjemność.

Epic Rain – All Things Turn To Rust

by

Czarno-biała, mroczna, mglista okładka z pewnością przyciągnie ludzi takich jak ja, dla których muzyka to nie dzikie pląsy i radosne podskoki. All Things Turn To Rust to spojrzenie przez okno wypełnionego dymem papierosowym portowego baru. Opowieści łajdaków, zmęczonych życiem bywalców świata i zastanawiających się nad swoim losem filozofów. Myślę jednak, że to album, którym Epic Rain mogą zyskać wielu nowych fanów. Od początku swojego istnienia przeszli bowiem długą drogę, a ich muzyka znaczną metamorfozę. Dziś jest może nieco łatwiejsza w odbiorze, wciąż jednak pełna mroku i tajemnicy.